Mówią, że lęki przed pająkami, wężami i dużymi owadami są ewolucyjnie uzasadnione i mają swoje korzenie w lękach ludzi pierwotnych, którzy narażeni byli na nieustanne niebezpieczeństwa ze strony natury. Reakcje dzieci niejednokrotnie zdają się temu przeczyć. Zwierzęta, które dorośli nazywają wstrętnymi czy obślizgłymi ich własne dzieci bardzo często uznają za piękne, kochane, miłe i grzeczne.

Ależ tak, dzieci też lękają się nieznanych istot, ale jest to lęk połączony z chęcią poznania. Te, które najbardziej boją się podejść do zwierzęcia, w końcu podchodzą i obserwują go dłużej od innych. Te, które mają opory przed wzięciem owada do ręki, nie chcą go potem oddać. Te, które początkowo są przeciwne wyciąganiu delikwenta z faunaboxa, najbardziej troszczą się o to, żeby nie uszkodzić mu żadnej nogi.

Potem zostaje duma i opowieści.
- Proszę pani, mój wujek, jak był w Afryce, to widział prawdziwego skorpiona. Nie zdążył zrobić mu zdjęcia, ale dzięki temu nie został ugryziony i nie musiał jechać do szpitala.
- A moja mama ma raka i jutro jedzie do szpitala na pierwszą chemioterapię.

W dziecięcym świecie nie obowiązuje krępująca cisza.
- A mojego dziadka ugryzły dwa szerszenie i nic mu się nie stało!

Uwielbiam te opowieści i małych ludzi, którzy są bardzo odważni, chociaż się boją.